Zachowanie dziecka to komunikat. Ważne jest, by rodzic traktował je jako wołanie o pomoc lub próbę przekazania emocji, a nie jako złośliwość, czy problem wychowawczy. Bowiem dzięki empatycznemu i ciekawemu podejściu do zachowania dziecka, dorosły może pomóc mu nazwać i zrozumieć jego emocje. Wartościowe są refleksje i pytania, które rodzic stawia samemu sobie – to krok do głębszego zrozumienia pociechy i uważnego towarzyszenia jej w codziennych sytuacjach.
Współczesna wiedza z zakresu psychologii rozwojowej i psychoterapii dziecięcej coraz częściej podkreśla, że dzieci nie „zachowują się źle” bez powodu. Zachowanie, które na pozór moglibyśmy nazwać nieposłuszeństwem, czy buntem, często jest tak naprawdę oznaką trudnych emocji, z którymi dziecko nie umie sobie poradzić, bądź przejawem jego niezaspokojonych potrzeb.
Zachowanie dziecka to informacja zwrotna dla dorosłego na temat tego, jak czuje się ono w danej sytuacji. Jest ono formą komunikacji. Kiedy dziecko nie posiada jeszcze wystarczająco rozwiniętej umiejętności mówienia o tym, co czuje, wszystkie swoje trudne emocje „pokazuje” całym swoim ciałem. Zamiast słów używa wtedy krzyku, płaczu, bicia, gryzienia, a także zamyka się w sobie lub staje się nadpobudliwe. Zachowania te są sygnałem, że dziecko doświadcza czegoś, z czym sobie nie radzi. Zamiast zadawania sobie wówczas pytania: „Co jest nie tak z moim dzieckiem?”, warto zapytać siebie: „Co dziecko chce mi przez to zachowanie powiedzieć?’, „Co przeżywa, co czuje?”. Zachowanie dziecka to język – jeśli nie potrafi powiedzieć słowami, jak się czuje, mówi ciałem, gestem, tonem głosu, buntem.
Przykładowe pytania, które może zadać sobie rodzic, by lepiej zrozumieć swoje dziecko i wspierać go w przeżywaniu trudności:
- Ciekawe, co teraz myśli moje dziecko?
- Gdy tak patrzy i milczy – może coś przeżywa? Co to może być?
- Jakie uczucie mogło się pojawić, kiedy np. nie dostało zabawki?
- Czy jego zachowanie może być sposobem na pokazanie jakiegoś uczucia?
- Co może mu teraz pomóc? Czy może być teraz pomocna bliskość, odpoczynek, a może ruch?
Dziecko przeżywając intensywne emocje wchodzi w tzw. „tryb pirata”. Nasila się on w sytuacjach, gdy czuje ono brak poczucia bezpieczeństwa oraz obawia się braku empatii i zrozumienia ze strony opiekunów. Sytuacja ta prowadzi do poczucia lęku, który manifestuje się u dziecka poprzez krzyk, hałas oraz zachowania agresywne. Przypomina ono wtedy pirata na wzburzonym morzu – jest przytłoczone emocjonalnie (strachem, złością, frustracją, czy bezsilnością), nie widzi brzegu, działa impulsywnie, nie dokonuje refleksji.
Rodzic powinien pełnić wtedy rolę bezpiecznej przystani, latarni morskiej i stabilnego punktu oparcia. Swoją uwagą, bliskością i zrozumieniem daje dziecku sygnał: „jestem przy tobie i pomogę ci”, przywracając mu poczucie bezpieczeństwa. W ten sposób maluch zyskuje spokój i zaczyna znowu logicznie myśleć.
Dziecko w przypływie silnych emocji przypomina małego pirata na wzburzonym morzu. Te trudne uczucia to po prostu ogromne fale, które chwilowo miotają jego małą łódką. Podczas burzy zdezorientowane dziecko nie rozumie sytuacji, panikuje i zaczyna zachowywać się problematycznie. Rodzic nie powinien być wówczas surowym kapitanem, który wydaje rozkazy, lecz przewodnikiem – bezpieczną przystanią i latarnią morską, która bez pośpiechu, cierpliwie rozświetla mu drogę. Kimś, kto uczy dziecko rozpoznawać uczucia, wycisza je i pokazuje, że w trudnych chwilach zawsze może liczyć na jego wsparcie i nie jest samo na tym wzburzonym morzu.
Dziecko dostrzeżone to dziecko spokojne. Gdy czuje akceptację i zrozumienie, przestaje stawiać opór. Ma szansę wówczas zrozumieć, że odczuwanie emocji jest czymś zupełnie naturalnym. Uczy się, że warto o nich rozmawiać, a w ich przeżywaniu zawsze może liczyć na pomoc dorosłych.
Trudne zachowania malucha to nie złośliwość, lecz sygnał alarmowy, że jego emocje go przerosły i potrzebuje wsparcia rodzica. Wielu dorosłych przypisuje dziecku złe intencje: „Robi mi na złość/Chce sprawdzić moją cierpliwość.” Natomiast warto pamiętać, że układ nerwowy dziecka wciąż się rozwija i nie jest gotowy na samodzielne kontrolowanie trudnych emocji. Zamiast ciągle poprawiać dziecko, lepiej spróbować inaczej na nie spojrzeć – zobaczyć i zaciekawić się, czego ono potrzebuje. W dziecku nie należy widzieć kłopotu, ale małego człowieka z konkretnymi potrzebami.
Poznanie i zrozumienie postępowania naszej pociechy to fundament zdrowej, pełnej poczucia bezpieczeństwa więzi. Od tego zaczyna się prawdziwe zaufanie, szacunek i empatia. Kiedy rodzic zgłębia emocje i motywy dziecka, buduje w nim silne przekonanie, że jest ono kochane i ważne. To sprawia, że atmosfera między nimi się poprawia, co ułatwia słuchanie, zrozumienie i bycie dla siebie oparciem. A im lepiej rodzic i dziecko się rozumieją, tym bliższa i pełniejsza szacunku staje się ich więź.
Zatem jak możesz wpierać swoje dziecko, rodzicu? - Zamiast krytykować, spróbuj zrozumieć.
- Zastanów się, dlaczego dziecko tak postępuje, zamiast patrzeć tylko na samo działanie.
- Nazywaj emocje, które się pojawiają.
- Bądź przy dziecku i wspieraj je, kiedy zmaga się z trudnymi emocjami.
- Bądź latarnią, która rozświetla drogę na niekiedy wzburzonym morzu!
Źródło:
https://fdds.pl/
Opracowanie: Kornelia Czerwonka – psycholog